W 2023 roku dr Min-Jae Park, dermatolożka z Seoul National University Bundang Hospital, opublikowała badanie, które wstrząsnęło branżą beauty w całej Azji. Po przeanalizowaniu 1247 kobiet w wieku 35-65 lat z Korei, Japonii, Polski i Niemiec, jej zespół odkrył jedną zmienną, która tłumaczyła 73% różnic w starzeniu skóry między Azjatkami a Europejkami.
Nie była to genetyka. Nie była to dieta. Nie był to budżet wydany na kosmetyki.
Była to JEDNA NAWYK - powtarzana każdej nocy, przez całe pokolenia, przez praktycznie każdą koreańską kobietę. Nawyk, którego polskie kobiety nie znają. Nawyk, który zmienia matematykę starzenia skóry.
I tej różnicy dermatologia polska zaczyna uczyć dopiero teraz.
Większość kobiet w Polsce robi to dokładnie odwrotnie
W polskiej kulturze beauty nauczono nas jednej rzeczy: skóra starzeje się w ciągu dnia.
Od słońca. Od stresu. Od makijażu. Od smogu w mieście.
Dlatego rano nakładamy:
- Serum nawilżające
- Krem z SPF
- Krem pod oczy
- Bazę pod makijaż
- Czasami jeszcze tonik
Wieczorem? Lekki balsam. Może krem na noc. I... koniec. Bo "skóra sama się zregeneruje w nocy podczas snu".
To jest największy mit polskiej kosmetologii.
Badanie opublikowane w Journal of Investigative Dermatology (2019) wykazało, że transepidermalna utrata wody (TEWL) - czyli proces, w którym skóra traci wilgoć przez naskórek - jest w nocy 2-3 razy wyższa niż w ciągu dnia.
W praktyce oznacza to, że twój krem nocny - ten za 300, 500, a może nawet 800 złotych - pracuje średnio 2-3 godziny. Po tym czasie składniki aktywne wyparowują, kolagen się ulatnia, a twoja skóra zostaje sama.
Sama na 5-6 godzin.
Walczy. O każdą kroplę wody. O każdy strzęp kolagenu. Każdej nocy.
Mnożymy to przez 365 dni w roku, przez 10, 20, 30 lat - i mamy odpowiedź, dlaczego polskie kobiety w 40 wyglądają na 50, a koreańskie kobiety w 50 wyglądają na 35.
To nie jest niesprawiedliwe. To jest matematyka.